Wydaje mi się, że moja obecna sytuacja jest jak najbardziej adekwatna do tego stwierdzenia.
A mianowicie... Trzy miesiące temu zmieniłam pracę, wszystko zapowiadało się cudownie.
Będę miała więcej pieniędzy, odłożę sobie w końcu na samochód. Nawet znajdzie się motywacja do nauki. Nie wiem czy też tak macie ale ja jestem typem człowieka który czym więcej ma na głowie tym lepiej ogarnia. Niestety tak mnie wciągnął wir pracy, że nie miałam na nic czasu. Oczywiście odbiło się to nie tylko na zmęczeniu i braku czasu na życie prywatne, ale również zapomniałam o najważniejszym. O tym, że na daną chwilę mój priorytet to szkoła. Przecież chcę się dostać na studia. A co za tym idzie? Matura - niestety ku mojemu zdziwieniu nie jest ją tak łatwo zdać po skończeniu zawodówki. W każdym razie sama się nie napisze, trzeba trochę posiedzieć z nosem w książkach.
I co dalej?
Rezygnuje z pracy... Jestem na szczęście o tyle w dobrej sytuacji, że mieszkam z mamą i to ona mnie utrzymuje. Po co się uszczęśliwiać na siłę? Róbmy dokładnie to co chcemy. Nie zapominajmy o swoich celach. ;) Tylko one dadzą nam później satysfakcję. Ja wiem, że za parę lat spojrzę w lustro i powiem sobie: Było warto. ;) Najważniejsze to robić to co się kocha! ♥
A mianowicie... Trzy miesiące temu zmieniłam pracę, wszystko zapowiadało się cudownie.
Będę miała więcej pieniędzy, odłożę sobie w końcu na samochód. Nawet znajdzie się motywacja do nauki. Nie wiem czy też tak macie ale ja jestem typem człowieka który czym więcej ma na głowie tym lepiej ogarnia. Niestety tak mnie wciągnął wir pracy, że nie miałam na nic czasu. Oczywiście odbiło się to nie tylko na zmęczeniu i braku czasu na życie prywatne, ale również zapomniałam o najważniejszym. O tym, że na daną chwilę mój priorytet to szkoła. Przecież chcę się dostać na studia. A co za tym idzie? Matura - niestety ku mojemu zdziwieniu nie jest ją tak łatwo zdać po skończeniu zawodówki. W każdym razie sama się nie napisze, trzeba trochę posiedzieć z nosem w książkach.
I co dalej?
Rezygnuje z pracy... Jestem na szczęście o tyle w dobrej sytuacji, że mieszkam z mamą i to ona mnie utrzymuje. Po co się uszczęśliwiać na siłę? Róbmy dokładnie to co chcemy. Nie zapominajmy o swoich celach. ;) Tylko one dadzą nam później satysfakcję. Ja wiem, że za parę lat spojrzę w lustro i powiem sobie: Było warto. ;) Najważniejsze to robić to co się kocha! ♥
A więc.. przede mną ostatnie 2 dni pracy. :) A później? Zabieram się za intensywny romans z książkami. ;) Oby był owocny. :P
xoxo,
Agnesowa :)